BKS BOSTIK Bielsko-Biała - Grot Budowlani Łódź 2:3 (22:25, 25:19, 27:25, 19:25, 13:15)
 
MVP: Veronica Jones-Perry (Grot Budowlani)
 
BKS BOSTIK: Kazała, Janiuk, Kossanyiova, Świrad, Orvosova, Gajewska, Drabek (libero) oraz Dąbrowska, Drużkowska
 
Grot Budowlani: Nowicka, Lisiak, Lewandowska, Górecka, Jones-Perry, Fedusio, Stenzel (libero) oraz Damaske, Centka
 
Po bardzo pewnej wygranej na wyjeździe z #VolleyWrocław, tym razem na siatkarki BKS-u BOSTIK Bielsko-Biała czekało kolejne starcie z rywalem ze ścisłej ligowej czołówki. Do Hali pod Dębowcem przyjechał bowiem sąsiad bielszczanek w tabeli TAURON Ligi - Grot Budowani Łódź, który przed 17. serią gier zajmował w stawce czwarte miejsce. Oba zespoły przed bezpośrednim starciem dzieliły jednak zaledwie dwa punkty. Ewentualne zwycięstwo w stosunku 3:0 lub 3:1 zapewniłoby zatem podopiecznym Bartłomieja Piekarczyka przeskoczenie ligowego rywala, w którym ważne role odgrywają dwie siatkarki z przeszłością w Bielsku-Białej - Julia Nowicka oraz Kornelia Moskwa.
 
W ciemno można było zatem spodziewać się wyrównanego spotkania - niemal takiego samego jak w październiku zeszłego roku, gdy łodzianki co prawda wygrały 3:1, ale aż trzy z czterech partii rozstrzygały się w samych końcówkach. Zgodnie z przewidywaniami piątkowy mecz dostarczył kibicom naprawdę sporej ilości emocji, ale zacznijmy od początku, czyli od inauguracyjnej partii. W niej rywalizacja długo stała pod znakiem walki punkt za punkt, podczas której żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie choćby dwu- lub trzypunktowej przewagi.
 
Po stronie przyjezdnych bardzo dobrą skutecznością wykazywała się przyjmująca Monika Fedusio oraz atakująca Veronica Jones-Perry, a BKS BOSTIK miał natomiast sporo do powiedzenia na przyjęciu oraz próbował zaskoczyć wyżej notowane rywalki stawianym blokiem. W pewnym momencie podopieczne Błażeja Krzyształowicza osiągnęły jednak pewien punktowy handicap (15:18, 16:19), który został szybko zredukowany dzięki efektownemu blokowi Andrei Kossanyiovej oraz punktowej zagrywce wprowadzonej Dagmary Dąbrowskiej (20:20). Mimo podjętego zrywu, zwycięstwo 25:22 w premierowym secie odniosły łodzianki, które wykorzystały rozpędzającą się Zuzannę Górecką, as serwisowy oraz błąd wystawy Natalii Gajewskiej w ostatniej akcji.
 
Po zmianie stron obraz gry już się zmienił, gdyż tym razem to bielszczanki miały więcej z gry, a poza tym wykorzystywały one błędy rywalek w przyjęciu oraz przy ich próbach wystawiania piłki. Co prawda łodzianki starały się zachowywać zimną krew przy siatce, ale dobra dyspozycja Kazały, Orvosovej i Kossanyiovej w ataku spowodowała, że partia zakończyła się pewną wygraną gospodyń do 19. Wynik ten został przypieczętowany za sprawą rezerwowej Karoliny Drużkowskiej, która zaliczyła swoiste wejście smoka i w swojej pierwszej akcji przy piłce setowej zdobyła jakże ważny punkt.
 
Gdy wydawało się, że po udanym czasie BKS BOSTIK pójdzie za ciosem i podtrzyma dobrą dyspozycję w trzeciej partii, set ten rozpoczął się od bardzo mocnego uderzenia w wykonaniu łodzianek. Goście szybko osiągnęli wysoką przewagę (0:4) m.in. dzięki świetnej formie Julii Nowickiej w polu zagrywki czy też za sprawą wykorzystywanych przez rywalki błędów bielszczanek we wszystkich formacjach. W pewnym jednak momencie na znakomity poziom weszła Gabriela Orvosova, która dzięki dwóm efektownym blokom oraz mocnemu atakowi z prawego skrzydła, pomogła swojej drużynie wrócić do gry i doprowadzić do wyrównania (9:9).
 
W dalszych fragmentach bielszczanki zaczęły już łapać odpowiedni rytm i gdy już się wydawało, że ich przewaga będzie niezagrożona (22:17), błędy własne czy zbyt czytelne ataki spowodowały, że rywalizację w tej partii musiała rozstrzygnąć gra na przewagi. Dzięki wymiernej skuteczności Aleksandry Kazały to BKS BOSTIK wygrał seta do 25 i tym samym już zapisał na swoim koncie co najmniej jeden punkt.
 
Początek czwartej partii miał bliźniaczo podobny przebieg jak trzeci set, bo i tym razem łodzianki wypracowały bardzo pewną przewagę (0:3, 1:6), którą dość szybko wypuściły z rąk za sprawą m.in. efektownych bloków, stawianych przez bielszczanki. Podopieczne trenera Krzyształowicza wyciągnęły jednak z tej sytuacji odpowiednie wnioski, bo choć często set ten stał pod znakiem długich wymian piłki, o wyniku przesądziły znakomita dyspozycja Jones-Perry oraz Góreckiej w ataku. Grot Budowlani pewnie wygrał seta do 19, więc było jasne, że tak jak choćby podczas ostatniej rywalizacji w Hali pod Dębowcem z Chemikiem, o wyniku będzie musiał zadecydować tie-break.
 
W nim siatkarki toczyły naprawdę zażartą rywalizację, a po stronie gospodyń szczególnie należałoby wyróżnić środkową Magdalenę Janiuk, imponującą skutecznością zarówno w atakach po skosie, jak i ze środka. Mimo to często drużynom brakowało odpowiedniego wyczucia w polu serwisowym oraz w bloku, a w ogólnym rozrachunku żaden z zespołów nie był w stanie osiągnąć pełnej kontroli nad boiskowymi wydarzeniami. Po kilku zwrotach akcji i wyprowadzanych efektownych kontrach, ostatecznie więcej zimnej krwi w decydującym momencie zachowały przyjezdne z Łodzi. Udany atak z prawego skrzydła zapewnił im wygraną w tie-breaku do 13, dzięki czemu Grot Budowlani powiększył przewagę nad BKS-em BOSTIK w tabeli do czterech punktów.