Meczem z WSS Wisła sparingowy cykl rozpoczęli piłkarze bialskiej Stali. Rozpoczęli - podkreślmy to - udanie, bo od wysokiego zwycięstwa 5:1. 

 

BKS Stal Bielsko-Biała - WSS Wisła 5:1 (4:1)

 

Bramki: 
1:0 Marian (8’)

2:0 Kozioł (15’, z rzutu karnego)
3:0 Lorenc (25’)
4:0 Hutyra (35’) 
4:1 Leśniewicz (37')
5:1 Waliczek (65’) 

 

Skład: Syc - Bęben, Porębski, Kubica, Lorenc, testowany zawodnik, Kozioł, testowany zawodnik, Hutyra, testowany zawodnik, Marian oraz Dyduch, Biela, Zieliński, Borutko, Szymala, Michałek, Waliczek Loranc, Łoś

 

Bialska Stal do sparingu z WSS-em, a więc rywalem usytuowanym o ligę niżej, podeszła w pełni zmobilizowana i sfokusowana na ofensywie. To popłaciło. Już w 8. minucie wynik spotkania otworzył Kacper Marian, który znalazł się w sytuacji sam na sam i wykorzystał ją z zimną krwią. To trafienie tylko napędziło zawodników Stali. W 15. minucie było już 2:0. Paweł Kozioł zamienił na gola rzut karny, który został wywalczony przez Mariana. 10. minut później trafienie święcił Bartłomiej Lorenc, po ładnym włączeniu się w ofensywną akcję, zakończonym celnym uderzeniem w długi róg. Minuta 35 - to wówczas BKS objął prowadzenie 4:0 po golu Kamila Hutyry. Chwilę później wiślanie pokusili się o trafienie po golu z "wapna", który był następstwem faulu Jana Syca. 

 

Druga część toczyła się już w bardziej wyrównanym tempie. Ekipa WSS stała się przeciwnikiem wymagającym dla BKS-u. W pierwszej części spotkania drużyna Patryka Pindla zaprezentowała się dość zachowawczo. Mimo to bialska Stal zdołała i w tej części znaleźć sposób na zdobycie bramki. W 65. minucie Daniel Waliczek przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu i ustalił wynik spotkania. 

 

- Dobrze wyglądaliśmy w ofensywie, co mnie cieszy. Mamy jednak nad czym pracować, szczególnie przy akcjach w bocznych strefach. Zawsze dobrze jest jednak wygrać pierwszy sparing i to dość wysoko - zauważa trener BKS-u, Krzysztof Dybczyński, który pierwszy raz prowadził dziś zespół.