Sporo testowanych zawodników, sporo goli i emocji, ale także za dużo błędów, które przyczyniły się do porażki bialskiej Stali w premierowym sparingu ze Stalą-Śrubiarnia Żywiec. 

 

Stal-Śrubiarnia Żywiec - BKS Stal Bielsko-Biała 6:3 (2:1) 

 

Bramki: 

1:0 Tymiński (z rzutu karnego)
1:1 Kozioł (z rzutu karnego)
2:1 Żołna 
3:1 Tymiński (z rzutu karnego)
4:1 Pieterwas
5:1 Żołna
5:2 Kozioł (z rzutu karnego)
6:2 Żołna
6:3 Kozioł (z rzutu karnego)

 

BKS Stal: Syc (testowany zawodnik) - Markov, Padło, testowany zawodnik, testowany zawodnik, Łoś, Borutko, Kozioł, Włodarczyk, testowany zawodnik, Lewandowski oraz Lech, Czyż, Kalamus, Rozmus, Janik, Dokudowiec, testowany zawodnik

 

Popełnialiśmy zbyt dużo błędów w tym sparingu. Widać było brak zgrania w naszym zespole, ale były też pozytywy. Oprócz karnych, po których zdobyliśmy wszystkie bramki, potrafiliśmy też kreować sytuacje. Jesteśmy po pierwszym tygodniu intensywnej pracy. Zagrali wszyscy dostępni zawodnicy i spotkanie to dało nam wstępną ocenę w kontekście przydatności kilku z nich do naszego zespołu - mówi Kamil Sekuła, trener bialskiej Stali. 

 

W spotkanie zdecydowanie lepiej weszli Żywczanie. Sędzia odgwizdał "wapno" za zagranie ręką przez testowanego piłkarza BKS-u, a z 11. metrów nie pomylił się Łukasz Tymiński. Reakcja zawodników z Białej była jednak właściwa. Do remisu doprowadził Paweł Kozioł - nowy nabytek bialskiej Stali również okazał się być skutecznym egzekutorem rzutu karnego. Na przerwę to jednak beniaminek Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej schodził w lepszych nastrojach, gdy Kamil Żołna wykorzystał błąd defensywy BKS-u. 

 

Po przerwie BKS miał kilka niezłych okazji do zdobycia bramki. Można wymienić tu próby Antoniego Rozmusa, Tomasza Janika czy Kamila Dokudowca. To jednak Śrubiarnia była stroną przeważającą, co też bezlitośnie dokumentowała wyniku. Ponownie na listę strzelców na 3:1 wpisał się Tymiński, znów trafiając z 11. metrów. Kolejne dwie bramki dołożył Żołna, w tym jedna z nich była wyjątkowo przedniej urody, w samo "okienko". Oprócz tego z bramkowego łupu cieszył się Jakub Pieterwas, wygrywając pojedynek "oko w oko" z golkiperem bialskiej Stali. BKS w drugiej połowie dwa razy cieszył się z trafienia. W obu przypadkach Kozioł wykorzystywał "11", których arbiter łącznie podyktował w tym meczu aż 5.