MRKS Czechowice-Dziedzice - BKS Stal Bielsko-Biała 4:1 (3:1)
Był dobry początek, była walka, jednak to nie wystarczyło na MRKS. Czechowiczanie odnieśli wysokie zwycięstwo w meczu przyjaźni, które elektryzowało kibiców obu drużyn.
MRKS Czechowice-Dziedzice - BKS Stal Bielsko-Biała 4:1 (3:1)
Bramki:
0:1 Korczak (8’)
1:1 Iwanek (20')
2:1 Bukowczan (31')
3:1 Sz. Byrtek (45')
4:1 Pindera (51')
BKS Stal: Dyduch - Michałek (69’ Zieleźnik), Korczak, Waliczek, Dudajek (75’ Borutko), Waakoonwi (82’ Santos Rosa), Kozioł, Biela, Jura (50’ Olma), Gembala (46’ Łoś), Loranc
MRKS: Ł. Byrtek - Drewniak (82’ Wieczorek), Studencki, Grygier, Krasny (71’ Raszka) , M. Byrtek, Gajda (79’ Jonda), Iwanek, Pindera, Sz. Byrtek (69’ Sz. Byrtek), Bukowczan
Liczne grono kibiców obu drużyn, ranga meczu, bez względu na dysproporcję obu drużyn w tabeli - to wszystko w pierwszych minutach zadziałało na korzyść BKS-u, który wyszedł do pojedynku z MRKS-em bardzo odważnie. W początkowym fragmencie na bramkę Łukasza Byrtka uderzali Jakub Loranc oraz Paweł Kozioł. W 8. minucie widzowie spotkania zobaczyli premierowe trafienie. Z rzutu wolnego przymierzył Kozioł, natomiast do odbitej piłki po palcach Ł. Byrtka dopadł Konrad Korczak i z bliskiej odległości ulokował ją w siatce.
Stracona bramka podziałała jednak mobilizująco na gospodarzy, którzy z każdą minutą czuli się coraz pewniej na boisku. Na efekty tego stanu rzeczy nie trzeba było długo czekać. W 20. minucie do wyrównania doprowadził Daniel Iwanek, który dogranie z rzutu rożnego Filipa Gajda zwieńczył mocnym i celnym uderzeniem. Nieco ponad 10. minut później czechowiczanie już prowadzili. Ponownie dogrywał Gajda - tym razem z rzutu wolnego - a w podbramkowym zamieszaniu przytomnie odnalazł się Konrad Bukowczan. Miejscowi poczuli “krew”. Kolejno bramkowej szansy szukali Bukowczan i Iwanek. Tuż przed końcem pierwszej części meczu MRKS podwyższył stan prowadzenia. Z prawej strony przytomnym dograniem wykazał się Adrian Pindera, a z okolic “16” pięknie - i celnie - uderzył Szymon Byrtek.
Po zmianie stron gospodarze kontynuowali dobrą grę. Na wstępie drugiej części strzał z bliskiej odległości Iwanka świetnie obronił Filip Dyduch. Chwilę później bramkarz BKS-u był jednak zmuszony wyciągnąć piłkę z siatki. Efektownym podaniem za linię obrony wykazał się Iwanek, z kolei w sytuacji sam na sam zimną krew zachował Pindera. Mimo złej sytuacji bialska Stal szukała goli. Loranc w 63. minucie trafił w poprzeczkę, później bliscy szczęścia byli Dariusz Łoś i Legbo Waakoonwi. W tzw. międzyczasie Konrad Bukowczan przeprowadził indywidualną akcję, którą zakończył uderzeniem obok bramki. W samej końcówce MRKS chciał postawić kropkę nad i. Dwukrotnie groźnie strzelał Jakub Raszka, w poprzeczkę trafił Iwanek. Ostatecznie wynik 4:1 utrzymał się do końca spotkania.