Ten punkt trzeba szanować! Bezbramkowym remisem zakończył się pojedynek bialskiej Stali na trudnym terenie z Błyskawicą Drogomyśl. 

 

Błyskawica Drogomyśl - BKS Stal Bielsko-Biała 0:0 

 

BKS: Dyduch - Dudajek (80' Glet), Kozioł, Waliczek (74' Santos), Gembala, Łoś, Waakoonwi, Michałek, Korczak, Biela, Loranc

 

Jeśli chodzi o drużynę, jestem bardzo zbudowany postawą całego zespołu. W trudnym momencie chłopcy pokazali, że potrafią wejść na jeszcze wyższy poziom. Pozostaje pewien niedosyt, bo od 70. minuty wyraźnie zdominowaliśmy rywala - zarówno pod względem sytuacji, jak i jakości gry. Kilkukrotnie mieliśmy okazję, by zamknąć ten mecz. Nie ukrywam jednak, że gdy przyjechałem i zobaczyłem stan boiska, remis brałbym w ciemno. Po spotkaniu jednak pozostał żal, bo trzy punkty, mówiąc wprost, powinny pojechać do Bielska-Białej.
Zwycięstwo w Istebnej było dla nas bardzo ważne pod względem mentalnym. Na ostatnie dobre wyniki wpływ ma także lepsza frekwencja na treningach i powroty kontuzjowanych zawodników. Czuć było rywalizację i zaangażowanie, a to właśnie jest klucz do dobrej gry -
mówi Paweł Kozioł trener BKS-u. 

 

- Cieszymy się z tego punktu. Błyskawica to solidny zespół. Trudne boisko, ale dawaliśmy radę. Po zmianie stron rozkręciliśmy się i mieliśmy szanse, aby przechylić szalę na swoją korzyść - przyznaje Paweł Michałek, II trener bialskiej Stali.

 

 Warunki do gry były dziś bardzo trudne, boisko zdecydowanie nie sprzyjało obu drużynom. Widać jednak progres i większą pewność w naszych poczynaniach. Po wygranej z Góralem zeszło z nas trochę „ciśnienia” i to przełożyło się na lepszą grę. Cztery punkty zdobyte w meczach z zespołami z czołówki to wynik godny pochwały dla całej drużyny.


Pierwsza połowa przebiegała z lekkim wskazaniem na Błyskawicę, która dobrze wykorzystywała atuty własnego boiska. Nasza defensywa spisywała się jednak bardzo solidnie i skutecznie neutralizowała zagrożenie. Po przerwie to my przejęliśmy inicjatywę - mieliśmy sporo okazji, kilka naprawdę dobrych po składnych akcjach. Przed spotkaniem remis bralibyśmy w ciemno, ale po przebiegu meczu pozostał lekki niedosyt, bo byliśmy blisko kompletu punktów. Nasza sytuacja w tabeli się nie zmienia, ale cieszy fakt, że drużyna z każdym meczem rośnie i to jest bardzo dobry prognostyk na przyszłość - ocenia z kolei Dariusz Łoś, kapitan BKS-u. 

 

Początek spotkania należał jednak do gospodarzy. Błyskawica odważniej weszła w mecz, a swoje szanse mieli między innymi Kacper WojnarEryk Rybka, którzy po dobrych akcjach ofensywnych zmusili defensywę BKS-u do czujności. Ekipa z Drogomyśla starała się prowadzić grę i wykorzystać znajomość własnego boiska, które - jak na tę porę roku - było wymagające i nie sprzyjało grze kombinacyjnej. BKS w pierwszej połowie nie potrafił rozwinąć skrzydeł i pierwsza część zakończyła się bezbramkowym remisem. 

 

Po przerwie obraz gry stopniowo się zmieniał. Gospodarze jeszcze na początku drugiej połowy mogli objąć prowadzenie, gdy w dogodnej sytuacji znalazł się Jakub Laskowski, lecz jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki. Od około 70. minuty coraz wyraźniej zaznaczała się przewaga przyjezdnych. BKS Stal zaczął grać odważniej, szybciej i z większą determinacją.

 

Najpierw w znakomitej sytuacji po podaniu Pawła Michałka znalazł się Jakub Loranc, który jednak nie wykorzystał stuprocentowej okazji. W końcówce meczu emocje sięgnęły zenitu, gdy po efektownym woleju Filipa Bieli piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką, a następnie po strzale Pawła Kozioła świetną interwencją popisał się Patryk Zapała, ratując swój zespół przed utratą gola.

 

- Mecz na remis. My mieliśmy swoje okazje, BKS miał. Nie było fajerwerków, za dużo emocji. Koniec rundy i to widać po boiskach, które są ciężkie, a gra też była taka nie jakbym chciał - podsumował spotkanie trener Błyskawicy, Krystian Papatanasiu.