BKS Stal Bielsko-Biała - Śrubiarnia-Stal Żywiec 4:2 (2:0)
Po pierwszej połowie wydawało się, że będzie łatwo i przyjemnie. BKS prowadził 2:0 i miał kontrolę nad spotkaniem. Po zmianie stron goście wykazali się jednak sporą dozą ambicji i waleczności, owocem czego było wyrównanie. Na koniec jednak wszystko dobrze się kończy i bialska Stal wygrywa 4:2!
BKS Stal Bielsko-Biała - Stal-Śrubiarnia Żywiec 4:2 (2:0)
Bramki:
1:0 Janik (11’)
2:0 Kozioł (20')
2:1 Kantyka (47')
2:2 Kaspera (55')
3:2 Łoś (68')
4:2 Biel (90')
BKS Stal: J. Syc - Michałek (66’ Waliczek), Kubica, Porębski, Lorenc (71’ Biela), Waakoonwi (56’ Hutyra), Kozioł, Janik, Łoś (71’ Czernek), Marian, Biel
Pierwsza część spotkania upłynęła pod znakiem wyraźnej przewagi bialskiej Stali. W 11. minucie BKS potwierdził swoją dobrą dyspozycję obejmując prowadzenie. Dogranie z rzutu rożnego na krótkim słupku sfinalizował Tomasz Janik. Niespełna 10. minut później było już 2:0. Oskrzydlającą akcję przeprowadził Kacper Marian, wycofał on piłkę na 8. metr, a całość pewnym uderzeniem sfinalizował Paweł Kozioł. Bialska Stal miała jeszcze swoje okazje w tej części meczu. Minimalnie precyzji zabrakło Marianowi, natomiast Kozioł po dośrodkowaniu Pawła Michałka, uderzył głową wprost w Dominika Syca. Żywczanie w pierwszej połowie nie stworzyli sobie klarowniejszej sytuacji.
Ten stan rzeczy radykalnie zmienił się w drugiej części. Dobre zmiany, wiara we własne umiejętności, więcej precyzji i… Stal-Śrubiarnia szybko odrobiła straty, karcąc BKS za moment wyraźnego rozluźnienia. W 47. minucie Jakub Kantyka na gola zamienił akcję Damiana Troca, z kolei w 55. minucie Norbert Kaspera precyzyjnie uderzył w tzw. długi róg.
Bialską Stal dwie “bomby” przebudziły, ale żywczanie nadal byli groźni. W 62. BKS mógł wtórnie prowadzić. D. Syc odbił piłkę wprost przed Kozioła, jednak ten z bliskiej odległości uderzył nad bramką. Wcześniej sędzia nie uznał gola Łukasza Biela. Powód? Piłka wyszła poza linię przy dośrodkowaniu Michałka. W 68. minucie gospodarze jednak dopięli swego i poszli po trzecie trafienie. W podbramkowym chaosie najwięcej zimnej krwi zachował kapitan BKS, Dariusz Łoś. W ostatniej akcji meczu golkiper Śrubiarni wyszedł do rzutu rożnego, jednak BKS przejął piłkę i szybki kontratak golem zakończył Biel. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2, lecz drużynę z Żywca należy pochwalić, że potrafili się podnieść w newralgicznym momencie, na czym skorzystało widowisko.