Nie ma co pudrować rzeczywistości, nie było jakościowe widowisko. Wiele jeszcze pracy, przed obiema ekipami. Niemniej, po słabej pierwszej połowie piłkarze BKS-u zdołali odwrócić losy spotkania i wywalczyli pierwszy punkt w tym sezonie, remisując 2:2 z GLKS-em Nacomi Wilkowice. 

 

BKS Stal Bielsko-Biała - GLKS Nacomi Wilkowice 2:2 (0:2)

 

Bramki: 

0:1 Fender (40')

0:2 Fender (70')

1:2 Biela (81')

2:2 Pytel (90'. z rzutu karnego)

 

BKS Stal: Syc - Kocemba, Pytel, Włodarczyk (60’ Piszczek), Waakoonwi, Gembala, M. Dokudowiec, Paul (86’ Brotoj) Duś, Biela, Loranc (86’ Kuśmierczyk)
 

Dwie drużyny, które przed środowym spotkaniem wciąż pozostawały bez wygranej w V lidze, latem przeszły spore zmiany kadrowe. Trudno było jednak oczekiwać, że przebudowane zespoły od razu nawiążą do emocjonujących pojedynków z poprzednich sezonów. Tym razem przez długie fragmenty było po prostu przeciętnie. 

 

Zawodnicy Bialskiej Stali rozpoczęli odważnie i za sprawą Daniela Kocemby i Miłosza Dokudowca próbowali zagrozić bramce GLKS-u, ale ich pojedyncze próby nie przyniosły większego zagrożenia. W 29. minucie blisko szczęścia byli natomiast goście. Po rzucie wolnym Dominika Kępysa piłka sprawiła sporo problemów defensywie BKS-u. W 36. minucie Wilkowiczanie dopięli swego. Po szybkiej akcji Dawid Fender znalazł się w sytuacji sam na sam z Janem Sycem i zachował zimną krew, otwierając wynik spotkania.

 

Po zmianie stron BKS ruszył z większym animuszem. W 54. minucie Legbo Waakoonwi otrzymał dośrodkowanie z lewej strony, ale po jego uderzeniu głową piłka poszybowała nad bramką GLKS-u. Chwilę później goście odpowiedzieli strzałem z dystansu, po którym Jan Syc wykazał się dobrą interwencją. W 68. minucie ponownie próbował Kępys. Zawodnik GLKS-u zdecydował się na próbę lobu, ale piłka przeleciała nad bramką. 2. minuty później goście byli już skuteczniejsi. Fender ruszył prawą stroną, zachował zimną krew w polu karnym i posłał piłkę obok bramkarza BKS-u. 

 

Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. W 75. minucie zablokowany został Miłosz Dokudowiec, a chwilę później po rzucie rożnym zakotłowało się w polu karnym GLKS-u. Piłka odbiła się od słupka, po czym zawodnicy z Wilkowic w porę zdołali ją wyekspediować. BKS w końcu dopiął swego w 81. minucie. Filip Biela przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu i skierował piłkę do siatki, dając gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania. GLKS był o krok od utrzymania korzystnego wyniku. W 88. minucie Kacper Świecak popisał się świetną interwencją przy próbie BKS-u. Minutę później gospodarze otrzymali jednak kolejną szansę. Mariusz Duś wywalczył rzut karny, a odpowiedzialność na siebie wziął Mateusz Pytel. Z 11. metrów się nie pomylił i doprowadził do remisu, który utrzymał się do ostatniego gwizdka arbitra.