Beskid Skoczów - BKS Stal Bielsko-Biała 3:1 (3:0)
Była reakcja na boiskowe wydarzenia po pierwszej połowie, jednak nie przyniosła ona zamierzonego rezultatu. Beskid Skoczów dopisuje trzy punkty po meczu z BKS-em.
Beskid Skoczów - BKS Stal Bielsko-Biała 3:1 (3:0)
Bramki:
1:0 Dyczek (8’, k.)
2:0 Baranowski (21’)
3:0 Pietraczyk (27’)
3:1 Łoś (47')
BKS Stal: Dyduch - Porębski, Dudajek (32’ Cichy), D. Waliczek, Gembala (32’ Olma), Łoś (65’ Kozioł), Matvieienko (32’ Borutko), Michałek, Biela, Waakoonwi (84’ Syc), Dokudowiec (46’ Kuśmierczyk)
W pierwszej połowie gospodarze wyraźnie dominowali, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku do przerwy. Gdyby nie dobra dyspozycja Filipa Dyducha między słupkami BKS-u, przewaga mogła być jeszcze bardziej okazała. Wynik otworzył się w 7. minucie, kiedy Antoni Krzak wywalczył rzut karny, a Piotr Dyczek pewnie go wykorzystał.
Beskid nie zwalniał tempa i konsekwentnie napierał, zwłaszcza skrzydłami, skąd stwarzał najwięcej zagrożenia. W 21. minucie prowadzenie podwyższył Paweł Baranowski, zamykając wślizgiem dośrodkowanie z lewej strony. Niebawem było już 3:0 – Michał Pietraczyk wykorzystał sytuację sam na sam. Trener BKS, Juraj Dancik, próbował odmienić losy spotkania, dokonując potrójnej zmiany jeszcze przed przerwą.
Po zmianie stron zespół BKS-u złapał nieco wiatru w żagle. W 47. minucie kontaktowego gola zdobył Dariusz Łoś, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu pod bramką. Później tempo gry wyraźnie spadło, a klarownych okazji było niewiele. W 82. minucie bliski trafienia był Legbo Waakoonwi, lecz bramkarz Beskidu zachował czujność. Swoją szansę miał także Kacper Moroń po stronie gospodarzy. Finalnie wynik 3:1 nie uległ już zmianie.